Szwajcaria, a na północy miasto bardzo intrygujące, zarówno dość duże i turystyczne, jak i kameralne. Otoczone Alpami, idealne na krótki, rodzinny wypad. Zurych.

KIEDY?

Najlepsza pora na wizytę w samym Zurychu to według mnie lato. Jest jezioro, rzeki, sporo imprez cyklicznych ma miejsce właśnie latem. Do tego miasto (jak i cała Szwajcaria) jest bardzo bezpieczne, więc jeśli ktoś nie lubi upałów, to żadnym problemem nie są spacery późnym wieczorem. Ponieważ jednak klimat jest dość umiarkowany, to ani lato nie jest niemożebnie gorące, ani zima nie jest bardzo mroźna. Czasami brakuje wręcz śniegu. Łatwo natomiast po ten śnieg pojechać w wysokie Alpy, gdzie dotrzeć można w ok. 2h pociągiem. Bliskość tych gór sprawia jednak, że lato bywa deszczowe -­ statystycznie jest to około 12 dni deszczowych w miesiącu.

KOMUNIKACJA

Zurych nie jest metropolią, liczy sobie ok. 88 km² powierzchni, a swobodnie pojęte „centrum” stanowi niewielki tego ułamek. Dlatego jeśli tylko pogoda dopisuje, polecam wycieczki piesze. Dobrym wyborem będzie również rower. Ruch rowerowy w Zurychu jest dobrze zorganizowany, większość ulic ma wydzielone specjalne ścieżki, jest to bezpieczne. Rowery można wynajmować za darmo na cały dzień (kaucja wynosi 20 franków szwajcarskich). Jeśli do pokonania są większe odległości, albo gdy pogoda nie zachęca do spaceru, zdecydowanie polecam komunikację publiczną. Choć nie jest najtańsza, jest warta swojej ceny. Punktualnie, czysto, komfortowo, cicho.

DSC07902bw_size1920 DSC07938a_size1920 DSC08445ab_size1920 DSC08141a_size1920 DSC08026a_size1920 DSC08114bw_size1920

Główne ulice obsługuje sieć tramwajowa, do mniejszych dzielnic dojeżdżają trolejbusy i autobusy. Jest dużo węzłów przesiadkowych, a kursy są skomunikowane ze sobą. Całość działa w systemie taktu, np. autobusy na niektórych liniach jeżdżą co 15 minut, na tych częściej uczęszczanych (lub w godzinach szczytu) co 7/8 minut, tramwaje co 10. Cały system działa w oparciu o wspólny bilet ­- istotna jest strefa, na którą obowiązuje bilet, a nie środek transportu. Bilet obowiązuje na wszystkie środki komunikacji publicznej, w tym oczywiście tramwaje, trolejbusy, autobusy, ale te – ­co już nie musi być aż tak oczywiste -­ pociągi podmiejskie („S­bahn”) czy dalekobieżne, statki (czy to te większe, pływające po jeziorze Zuryskim, czy niskie „tramwaje wodne”, pływające po rzece Limmat) oraz kolejki linowe. Najbardziej popularna z tych ostatnich­ – Polybahn -­ jest głównym środkiem komunikacji studentów politechniki, która położona jest kilkadziesiąt metrów wyżej niż centrum miasta. Ceny zwykłych biletów uzależnione są od liczby stref ważności i klasy (w tramwajach, trolejbusach, autobusach jest tylko druga, na niektórych statkach i w większości składów pociągów jest też pierwsza). Najtańszy bilet, który upoważnia do poruszania się po „centralnej” strefie „110” przez godzinę kosztuje 4,30 CHF dla osoby dorosłej, 3,00 CHF dla dziecka. Bilet na trzy strefy (ta centralna liczona jest jako dwie), który umożliwia dojazd z/na lotnisko, kosztuje 6,60 CHF / 3,30 CHF. Przewóz rowerów czy zwierząt jest dodatkowo płatny (tak, można kupić bilet długoterminowy psu.) Oszczędzić na biletach można, kupując bilety wieloprzejazdowe, grupowe czy 24­godzinne. Ten ostatni, obejmujący strefę centralną i jeszcze jedną, kosztuje 13,20 CHF / 6,60 CHF. Przy krótszych wizytach niezłym pomysłem jest też tzw. ZürichCARD, która upoważnia do poruszania się (drugą klasą) w strefie centralnej i wszystkich do niej przyległych (110, 111, 121, 140, 150, 154, 155), wolnego wstępu do większości muzeów, zniżek w niektórych sklepach i restauracjach. Wersja 24-­godzinna kosztuje 24 CHF (dorośli) / 16 CHF (dzieci), natomiast 72-­godzinna odpowiednio 48 CHF i 32 CHF.

MIEJSCA

Dla każdego coś miłego. Na dzień dobry, jeśli lubicie się „szwendać”, polecam spacer po centrum. Od dworca głównego (który sam w sobie jest wart zobaczenia), wzdłuż Bahnhofstrasse w stronę jeziora. Jest to jedna z bardziej znanych „ulic zakupowych”, ze sklepami znanych marek. Zawartość witryn potrafi przyprawić czasem o zawał serca, no bo kto nosi zegarek za 287 tysięcy franków? Bahnhofstrasse kończy się na Bürkliplatz, gdzie cumują statki wycieczkowe i tramwaje wodne. Stamtąd, polecam udać się w stonę Sechseläutenplatz, przy którym znajduje się budynek opery. Następnie przez Limmatquai, wzdłuż rzeki, po drodze mijając m.in. kościół Grossmünster (na wieżę którego można wejść) i Fraumünster (z witrażami projektu Chagalla), ratusz i kolejkę linową Polybahn. Polybahn jest czynny do 19:15 w dni powszednie, do 14:00 w soboty (w niedziele i święta -­ wcale) i można nim w kilka chwil dotrzeć na taras przy budynku politechniki (ETH/Polyterrasse), z którego rozciąga się widok na panoramę Zurychu. Po drugiej stronie rzeki Limmat znajduje się wzgórze Lindenhof, gdzie ­ oprócz widoku na Limmatquai ­ można dostrzec zapalonych graczy w bule. Polecam też równoległą do Limmatquai Niederdorfstrasse, pełną restauracji, pubów, barów. W zasadzie każda z uliczek w tych okolicach jest dobra na spacer.

DSC08413a_size1920DSC08059aa_size1920 DSC08069aa_size1920 DSC07985a_size1920 ZURYCH

DSC08206aa_size1920

Z innych atrakcji turystycznych wymienić można:

­> widok, który przebija wszystkie inne -­ ten z Uetliberg, 869-­metrowej góry w południowo­zachodniej części Zurychu. Dotrzeć można tam pociągiem podmiejskim S­10: 20 minut jazdy i drugie tyle spaceru od stacji na szczyt i wieżę widokową (wejście na którą jest od niedawna płatne 2 CHF od osoby).

­> Kunsthaus, z dziełami Moneta, Muncha, Picasso,

­> zoo

­> muzeum zegarów i zegarków (na Bahnhofstrasse)

­> muzeum FIFA

­> Haus Konstruktiv

­> Rietberg

­> muzeum tramwajów

­> Cabaret Voltaire (gdzie narodził się ruch dadaistów)

> muzeum trochę inne niż wszystkie ­- muzeum chorób

­> dla relaksu: Thermalbad & Spa, basen na dachu ze świetnym widokiem

­> dla imprezowiczów: Langstrasse

KUCHNIA

Chyba najbardziej znaną szwajcarską potrawą jest raclette. Jedną z najbardziej znanych restauracji, gdzie można go spróbować jest Swiss Chuchi (mieści się na Rosengasse 10, łatwo poznać, bo na balkonie nad jest krowa). Ceny to około 25­35 CHF. Warto też spróbować innej tradycyjnej potrawy -­ Rösti, szwajcarskiej wersji placka ziemniaczanego. Dwie restauracje wydają mi się godne polecenia:

­> Zeughauskeller przy Paradeplatz – dobre jedzenie, ciekawy wystrój (dawna zbrojownia), bardzo popularna (warto rezerwować stoliki telefonicznie z wyprzedzeniem) choć nie najtańsza. „Kalbsgeschnetzeltes nach Zürcher Art” kosztuje 36.50 CHF

­> Rheinfelder Bierhalle (Niederdorfstrasse 76) podaje Rösti w czterech wersjach, polecam tę z dwoma jajkami sadzonymi (Rösti mit zwei Spiegelei, 10.50 CHF) i z przysmażaną szynką zapiekaną z serem (Älpler­Rösti, 14 CHF). Sama knajpa jest specyficzna, ma dość tradycyjny wystrój, tradycyjną obsługę i tradycyjną klientelę, ale jedzenie mają przednie!

DSC08407a_size1920

DSC08406a_size1920 DSC07932a_size1920

Wegetarianom polecam restaurację Hiltl (Sihlstrasse 28), gdzie spróbować można m.in. bezmięsnego tatara (30 CHF) czy burgera (30 CHF).

Dużo i smacznie po azjatycku można zjeść w Restaurant Singapore (Badenerstrasse 530 przystanek tramwajowy linii 2: Freihofstrasse). Kurczak z nudlami (Kai Chau Mien) kosztuje około 30 CHF.

W niedzielny poranek śniadanie polecam zjeść w Fork&Bottle (Allmendstrasse 20). Jajecznica z bekonem (19 CHF), czy jajka po benedyktyńsku z prosciutto (24 CHF) smakują jeszcze lepiej na zewnątrz, przy dobrej pogodzie. Bardzo fajne miejsce, nieco bardziej na odludziu, blisko lasu.

LUDZIE I ATMOSFERA

Szwajcarzy są generalnie przyjaźni, ale w sensie „uczynni”, „uprzejmi”, itd. Ciężko się z nimi zaprzyjaźnić, są dość zamknięci i zdystansowani. Większość ­ ,zwłaszcza młodych, ­nieźle mówi po angielsku, więc dopytanie o drogę nie będzie stanowić problemu. Są liberalni, otwarci na odmienność, nie stanowi dla nich problemu odmienny kolor skóry, rasa, język (może dlatego, że ich „szwajcarski niemiecki” różni się znacząco nawet między kantonami), wiarę (przyjezdni deklarują swoje wyznanie w urzędzie i na podstawie tej deklaracji odciągany jest podatek na kościół danego wyznania), czy orientację seksualną. Cenią swobody obywatelskie i za jedną z takich uznają prawo do palenia tytoniu w miejscach publicznych. W Polsce nie można palić na przystankach autobusowych. W Zurychu? Każdego poranka na przystankach na tramwaje oczekują dziesiątki Szwajcarów spożywających, jak zwykłem to żartobliwie określać, „śniadanie Szwajcara” ­ papieros i napój energetyczny. Jeśli szukacie imprezowego centrum Europy, to Zurych rozczaruje. Serce miasta nie bije tu nocą, Szwajcarzy wcześnie chodzą spać. Miasto jest raczej spokojne, ciche i „ułożone”. Szwajcarzy są bardzo kulturalni na drodze. Hierarchia w ruchu ulicznym to: 1. tramwaj, 2. pieszy, 3. rowerzysta, 4. autobus, 5. samochód. Wystarczy zbliżyć się do przejścia dla pieszych, a nadjeżdżające samochody zatrzymują się, żeby pieszego przepuścić. Nie wiem, czy wynika to z ich wrodzonej uprzejmości, czy z faktu, że kary za wykroczenia drogowe, w tym przekroczenie prędkości, są czasami drakońskie (w porównaniu z Polską), czy może z obu po trochu. Nie polecam przekraczać prędkości. 90 km/h w obszarze zabudowanym (gdzie obowiązuje limit 90 km/h) to w zasadzie z automatu sprawa w sądzie, utrata prawa jazdy i czterocyfrowa kara grzywny (plus pokrycie kosztów sądowych). A w razie wypadku, przy takim przekroczeniu prędkości, ubezpieczyciel ma prawo „umyć ręce” i nie pokrywać kosztów wyrządzonych szkód. Dlatego wszyscy jeżdżą zgodnie z obowiązującymi przepisami dotyczącymi prędkości. Liberalnie podchodzą za to do używania kierunkowskazów w miejscach, gdzie możliwy do wykonania jest tylko jeden manewr. Po co mam włączać lewy kierunkowskaz? Przecież stoję na pasie do skrętu w lewo. Co innego miałbym zrobić niż skręcić w lewo?. Co ciekawe ­ to działa.

ZURYCH

20140802-160956-SHA-0944b-size2560,medium_large.1469261573

EVENTY

­> Street Parade – coroczna impreza plenerowa
w rytm muzyki elektronicznej, największa tego typu w Europie

­ > Züri Fäscht – święto Zurychu obchodzoneco trzy lata

­> Sechseläuten – święto wiosny podczas którego palona jest na stosie, uosabiająca zimę, kukła zwana Böögg. Im szybciej wypełniona petardami głowa kukły wybuchnie, tym szybciej zawita w Zurychu lato. Trochę jak topienie marzanny, tylko z większym przytupem.
> Knabbenschiessen – coroczny konkurs strzelecki (drugi weekend września), dla młodzieży (13­ do 17­latków), który odbywa się oficjalnie od 1889 roku. Początkowo tylko dla chłopców, ale od 1991 roku mogą w nim również startować dziewczęta.
I to dziewczęta triumfują w ostatnich latach.

Do tego pchli targ, który odbywa się co sobotę na Bürkliplatz (warto przyjść przed południem) i Street Food Festival.

DOJAZD

Najłatwiej dostać się samolotem. Lotnisko oddalone jest o 13 km od centrum miasta, jest dobrze połączone z centrum. Pociągi do stacji głównej (Hauptbahnhof, w skrócie HB) jeżdżą ok. 10­-15 minut, co ~5­-10 minut.

TEKST I ZDJĘCIA: Jakub Jankowski

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ