FIKA – WIĘCEJ NIŻ PRZERWA NA KAWĘ

Moda na fika.

Czy czytając skandynawskie kryminały, zastanawialiście się kiedyś, dlaczego oni tam cały czas piją kawę i zajadają do niej coś słodkiego?

Photo: Freepik

Odpowiedzią może być fika.  Jak przetłumaczyć to szwedzkie słowo? Powiedzieć, że to przerwa na kawę, to nic nie powiedzieć. Tego słowa się nie tłumaczy, Szwedzi nie chcą po prostu, by jego znaczenie umknęło w nietrafionym przekładzie. I chociaż naprawdę chodzi o wypicie tego napoju, jest to tradycyjny obyczaj, który nie sprowadza się do zwykłej konsumpcji. Ma charakter usankcjonowanego zwyczaju społecznego.

Ideą fika jest zrobienie sobie przerwy, zwolnienie, zatrzymanie się, nabranie sił. Moment na docenienie dobrych rzeczy w życiu. Wszystko zgodnie z koncepcją cieszenia się nawet krótkimi chwilami spokoju i zadowolenia z codzienności. Co ważne – w dobrym towarzystwie. Może to być z rodziną, przyjaciółmi, ale też z kimś, kogo dopiero chcemy poznać lepiej, a fika to świetna ku temu okazja.

Bezpośredniość Szwedów, szczerość, uwaga, nastawienie na słuchanie innych, zadawanie pytań, na które rzeczywiście chce się usłyszeć odpowiedź – wszystkie te cechy ułatwiają wzajemne poznanie.

Fika może się odbywać właściwie o każdej porze, a najlepiej kilka razy w ciągu dnia. Taka przerwa może trwać kwadrans, ale może ciągnąć się też godzinami. Fika to plotki i plany. Byle bez stresu i pośpiechu.

MAŁA UCZTA W ŚRODKU DNIA

 

Kawę podaje się w dużych kubkach, do tego koniecznie coś słodkiego – fikabröd. Najczęściej bułeczki cynamonowe – kannelbullar, chociaż w okolicach świąt Bożego Narodzenia będą to tradycyjne pierniczki – pepparkakor, a w inne ważne szwedzkie święto przypadające 13 grudnia – Dzień Świętej Łucji – szafranowe bułeczki, czyli lussekatter. Mogą być też zwykłe ciasteczka z marketu. Takie szaleństwo kaloryczne kilka razy dziennie? Nie do końca, bo wszystko zgodnie z ideą równowagi (do której wrócimy w dalszej części). Bogato zastawiony stół nie oznacza, że trzeba zjeść całą zawartość patery! Wystarczy zachować umiar.

Chociaż Szwedzi są jednym z największych konsumentów kawy na świecie, oczywiście można też pić herbatę – byle w zgodzie z ideą fika. Ten rytuał najczęściej ma miejsce na mieście, ale dom to też świetna sceneria. Może być również związany ze zorganizowaniem pikniku – ta forma spędzania czasu na świeżym powietrzu jest bardzo popularna w kraju naszych północnych sąsiadów.

Co ciekawe – wiele firm udziela swoim pracownikom zgody na fika w pracy. Taka przerwa jest po prostu częścią roboczego dnia. Uznaje się, że wcale nie wpływa ona na zmniejszenie produktywności, a wręcz przeciwnie – powoduje jej wzrost. Jest to okazja do spotkań i poznania się lepiej, przedyskutowania problemów w bardziej luźnej atmosferze, ale też do zresetowania się, pobudzenia do dalszych działań.  Zwyczaj jest tak głęboko zakorzeniony, że gdyby ktoś chciał unikać brania udziału w tych spotkaniach, wzbudziłby raczej nieufność – to zupełnie inaczej niż u nas, prawda? Na stronach z informacjami dla obcokrajowców dotyczącymi pracy w Szwecji znajdują się rady, aby nie stronić od celebrowania picia kawy.

Ten świetny obyczaj często towarzyszy załatwianiu spraw biznesowych. Zapewne dużo przyjemniej jest negocjować w miłej atmosferze niż w bezosobowej salce nad szklanką wody…/czytaj dalej w jesiennym wydaniu Mammazine/

 

CHCESZ PRZECZYTAĆ ARTYKUŁ DO KOŃCA? KONIECZNIE KUP JESIENNE WYDANIE MAMMAZINE – TU.

 

Autor: Hanna Pietrzak-Trzcińska

Ilustracja: pochodzi z książki Linnea Dunne, Lagom. Szwedzka sztuka życia, Burda Publishing Polska

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ