Dekornik – marka stworzona z pasją. Jest rok 2008, Paryż, stolica mody, to tam rodzą się najnowsze trendy. To również tam Kasia Rostkowska i Maciej Walczak, para grafików, zachwyca się designerskimi butikami.

Gdy wracają do Warszawy, to postanowione, zakładają markę, która tworzy fototapety, plakaty i naklejki ścienne w stylu „retro”. Zaczyna się od projektu przez poszukiwanie odpowiednich maszyn, aż wreszcie Dekornik gotowy jest, aby ujrzeć światło dzienne. Bardzo szybko zdobywają serca Klientów, ciągle im jednak mało, więc podejmują śmiałą decyzje i stawiają na najmłodszych, aby ich pokoje były jeszcze piękniejsze i bardziej przytulne. Okazało się to strzałem w dziesiątkę, bo pamiętnego 2005 roku marka pędzie, gna do przodu. Skąd czerpią pomysły, co jeszcze mają w planach? Sprawdzamy u źródła!

dekornik-78

MAMMAZINE: Kasiu, stworzona przez Ciebie firma Dekornik właśnie otrzymała nagrodę dla Najlepszej Firmy w Plebiscycie Branży Dziecięcej.  Co według Ciebie wyróżnia Dekornika na rynku akcesoriów i dekoracji do pokoików dziecięcych?

KASIA/DEKORNIK: Po pierwszy byliśmy pierwsi. Nasza droga była długa i kręta, bo w sumie istniejemy już 7 lat, ale dekoracjami dla dzieci zajęliśmy się docelowo dopiero w 2015 roku. Przez pierwsze 5 lat bardzo mocno testowaliśmy wszystkie materiały, dlatego to, co proponujemy mamom i dzieciom dziś jest najlepsza opcją – sprawdzoną, solidną, przetestowaną na milion sposobów. Po prostu wiemy, co robimy.

Jesteśmy bardzo zakręceni na punkcie dekoracji ściennych dla dzieci i żeby nasi klienci widzieli nasze archiwum inspiracji i próbnych wzorów… można by było wytapetować nimi cały warszawski Pałac Kultury.

Jednak selekcja jest ostra i wprowadzamy tylko takie wzory, których nie powstydzilibyśmy się przed całym światem. Wiele osób zresztą ma trudności z uwierzeniem, że jesteśmy polską, niewielką w sumie firmą. To bardzo miłe, bo spróbujemy w tym roku reprezentować Polskę bardziej na arenie międzynarodowej.

MAMMAZINE: A jaka jest historia Dekornika, czyli jak powstała marka i jaką pokonała drogę, zanim zdobyła uznanie branży dziecięcej?

KASIA/DEKORNIK: Tak jak mówiłam, droga była bardzo kręta. Od designu dla dorosłych, poprzez projektowanie dla korporacji i dekoratorstwo. Ale dzieci są najfajniejsze, czego chyba nie musimy mocno nikomu tłumaczyć. Postawiliśmy w pewnym momencie na mamy, że to one będą naszymi docelowymi klientkami i… są. Nie spodziewaliśmy się za to, że będziemy z tego czerpać AŻ TYLE radości. Bo mamy są super, przesuper! Są bardzo aktywne, wrzucają zdjęcia pokoików na portale społecznościowe, piszą recenzje, dziękują. A my dziękujemy mamom. Świetna sprawa!

Kopia dekornik-biuro-11

MAMMAZINE: Co poradziłabyś kobietom, które marzą o stworzeniu własnej marki dedykowanej dzieciom?

KASIA/DEKORNIK: Metoda małych kroczków, to po pierwsze. Po drugie trzeba zastanowić się, czy na pewno mamy tyle czasu, aby poświęcić sporą część firmie, bo jeśli nagle wpadnie troszkę zamówień, to po prostu trzeba je terminowo realizować.

A poza tym – wszystko robić zgodnie ze swoim sercem, gustem i intuicją. Nie projektować nic, bo jest zgodne z trendami.

Znam kilka mam, które stworzyły firmy na bazie produktów, których same, po urodzeniu maluchów, nie mogły znaleźć na rynku. I te firmy wciąż istnieją, bo okazało się, że te potrzeby nie były jednostkowe. Czyli serce i intuicja zadziałały prawidłowo.

MAMMAZINE: Dekornik tworzy naklejki dekoracyjne i edukacyjne. Opowiedz o tym, co “robią” naklejki w przestrzeni malucha, jaki mają na niego wpływ?

KASIA/DEKORNIK: Edukacja to nasze duże hasło na 2017 rok i dalsze lata, miesiące. Design jest nam bardzo bliski (część Ekipy Dekornika to graficy, łącznie ze mną), ale jeśli za estetyką idzie dodatkowa wartość w postaci nauki – bomba! Takie są nasze mapy, które uczą maluchy geografii i botaniki. Nie bezpośrednio, bo mapa nie jest idealnym odwzorowaniem prawdziwego świata, nie ma idealnie poszeregowanych i ułożonych linii brzegowych i kontynentów, dlatego jest odpowiednia dla młodszych dzieci (2-5 lat). Ale nauczymy się z niej, jakie są największe miasta na świecie, gdzie leżą oraz gdzie żyją niektóre zwierzaki. Albo w wersji ze słynnymi budowlami dowiemy się trochę o architekturze. Wiedza podstawowa, przez zabawę.

Moimi ukochanymi produktami są jednak królik Harry i sarenka Lucy. Nawet trudno mi o tych naklejkach mówić produkty, bo te zwierzaki naprawdę na mnie patrzą. Nasza Ekipa ma nawet z nimi bluzy. O Lucym i Harrym napisaliśmy wierszyki, są bohaterami kolorowanek, a imiona zostały im nadane w konkursie na Facebooku przez mamy. One żyją już swoim życiem. I świetnie, bo jeśli maluszek uwielbia taką Lucy z pokoju, to od razu budzi się w nim miłość to tej z lasu. A czy nie o to chodzi?

Kopia Harry

MAMMAZINE: Jak ze pomocą naklejek zmienić aranżację pokoiku dziecięcego, którą z biegiem czasu dostosowuje się do wieku dziecka?

KASIA/DEKORNIK: Przede wszystkim warto postawić na uniwersalność naklejek. Mapa jest do tego super, bo będzie służyć przez kilka lat, najpierw jako dekoracja, potem edukacja. Teraz hitem są zestawy różnych kształtów: serduszek, kropek, gwiazdek, chmurek. To jest w 100% uniwersalne – dla chłopca, dziewczynki, dla dwulatka czy starszego. Nie warto za to stawiać na trendy, chyba że mamy naklejki tzw. repozycyjne, czyli takie, które możemy dowolnie naklejać i odklejać.

Jednak dla rodzica – parafrazując Coco Chanel – lepiej, żeby pokój miał swój styl, bo moda przemija.

8 years old girl painting the wall at home, Instagram style toning

Kopia domki_skandynawskie_repozycyjne Kopia zalozkownik_skandynawski1

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ